Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

MOZOLNA PRACA

niedziela, 22 listopada 2015 22:05

22.11.2015koperkowo 012a.jpg

Pole skopane. Remont oczka w toku. 

22.11.2015koperkowo 017.jpg

Na wiosnę moje oczko będzie miało 10 lat. Folia grubości 0,6 mm przetrwała bez zastrzeżeń. Przy rozbieraniu półek z kamieni stwierdziłam, że z tymi kamieniami to trochę przesadziłam. Piękne było przez pierwsze lata, ale korzenie roślin bagiennych poprzerastały się wzajemnie, powpychały się pod zakładki z folii, że teraz myślę o ograniczeniu ich ilości. Tymczasem kamień za kamieniem wydłubuję je z tych korzeni i centymetr po centymetrze przesuwam się z pracami do przodu. Jestem już w połowie drogi. Do wiosny jeszcze daleko.

Fajnie, że na działeczce już wszystko co najważniejsze jest zrobione. Będzie czas na odrabianie zaległości.

Bardzo się ucieszyłam, gdy Hania moja koleżanka - działkowiczka zapragnęła pisać działkowego bloga, a ja miałam okazję dowartościować się przy jego zakładaniu.

Oto link do bloga Hani:  G-Hanna.bloog.pl

 

Należy się jej także pochwała za opracowanie

"Z kart kalendarza naszego ogrodu - 2015r."

 

Wcześniej Hania opisała swoją działkę w książeczce pt. "268". Jej praca w 2011 r. zajęła I miejsce w konkursie Okręgowego Zarządu Mazowieckiego pt.

„MOJA DZIAŁKA W OKRESIE 30-LECIA POLSKIEGO ZWIĄZKU DZIAŁKOWCÓW".

Prace Hani są publikowane na mojej stronie www.

 


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (7) | dodaj komentarz

IGLACZKI

poniedziałek, 09 listopada 2015 21:25

W sierpniu minęło 10 lat odkąd mam swoje „Pietruszkowe Koperkowo”. Przez te lata ogród mój zmienił się nie do poznania. Nie było roku, żebym czegoś nowego do Koperkowa nie wprowadziła, czegoś w nim nie poprawiła, czegoś nie zmieniła. Zdawałoby się, że już niczego innego nie wymyślę i ciekawego wejścia w nową dekadę nie będzie. A jednak…

Pomysł przyszedł wprost ze spiżarni – zabrakło soku malinowego. Dotychczasowe poletko malinowe nie było w najlepszym miejscu, ale także nie bardzo miałam gdzie je przenieść. Urodziny Oli - mojej pierwszej wnuczki – zmobilizowały mnie do intensywnego myślenia i do podjęcia bardzo trudnej decyzji. Postanowiłam wykopać wszystkie iglaczki.

 

8.11.2015koperkowo 001a.jpgPodzieliłam się moim pomysłem z rodziną. Przyznały mi rację, gdy usłyszały moją argumentację.

Po pierwsze, że do pielęgnacji żywopłotu z iglaków są potrzebne nawozy, sprzęt i odpowiednia wiedza.

Po drugie, że iglaczki powinny być już kilka lat temu uformowane. Chętnych do tej pracy nie ma, a mnie na taką pracę szkoda czasu.

Po trzecie, że potrzebna jest także siła fizyczna, której mi zaczyna brakować.

Po czwarte, że zajmują z roku na rok coraz więcej miejsca, a im starsze będą, tym ich wykarczowanie będzie trudniejsze.

Po piąte, że nasza nowa boczna sąsiadka nie jest tak wścibska, jak poprzednia i nie musimy od niej się zasłaniać. Poza tym stawia sobie nowy domek. Posadziła ładny sadek od naszej strony. Będzie przyjemny widok na sąsiedztwo.

Po szóste, że przecież mamy Olę i potrzebne będą malinki.

 

8.11.2015koperkowo 003a.jpg

 

8.11.2015koperkowo 007a.jpg

 Krótko o historii iglaczków.

Nasionka przywieźli moi teściowie z Włoch kilkanaście lat temu. Różne to były gatunki. Teściowa wysiała je do skrzyneczek balkonowych. Pielęgnowała je w tych skrzyneczkach dwa, może nawet trzy lata. Potem wysadziła je do przydomowego ogródka. Gdy podrosły - częścią sadzonek obsadziła swój ogródek, a część zostawiła na inną „okazję”. Taką okazją było właśnie moje Koperkowo, w szczególności wścibska boczna sąsiadka. Małżonek zaproponował, aby zasłonić jej widok na naszą działkę żywopłotem z tych iglaczków. (Teściowa już wtedy nie żyła).  Pomysł wydawał mi się odpowiedni, choćby przez sympatię dla teściowej. Małżonek pomógł mi przy nasadzeniu. I tak igliczki rosły, rosły … aż dziesięć lat. Szmat czasu. Tego roku, tydzień przed urodzeniem Oli,  pochowaliśmy teścia. Nigdy nie widział swoich-moich iglaczków. Nigdy o nie nie zapytał. Nie wnikałam w szczegóły tego milczenia. Tym łatwiejsza była dla mnie decyzja o usunięciu iglaków z mojego Koperkowa.

 

8.11.2015koperkowo 011a.jpg

 

Dwa weekendy trwały prace nad usuwaniem iglaków. W miniony weekend zakończyliśmy i powstał nowy „maliniak”. Nawet położyliśmy obrzeże, żeby maliny trzymały się swojego przedziału. Na końcu przedziału od strony kompostownika posadziłam 6 krzaków jagody kamczackiej. Dwa  przeniosłam z jagodnika za domkiem, a cztery nowe krzaki dokupiłam ze szkółki Izabeli i Ryszarda Kiełkowskich. Kupiłam u nich dwie jagody Zojki i dwa Wojtki.

 8.11.2015koperkowo 013a.jpg

Kupiłam w tejże szkółce także jagodę Goji – dwa krzewy (w tym jeden Korean Big) i jeden krzew Mini Kiwi Zakarpacie (polska odmiana). Posadziłam je w miejscu na którym rosły maliny. W tym też miejscu urządziłam nowy zielnik ziół wieloletnich. Zioła jednoroczne będą wysiewane do kręgu. Do tej pory w kręgu rósł topinambur, teraz topinambur będzie rósł bezpośrednio w gruncie.  Na brzeg tego zielnika przeniosłam poziomki i truskawki powtarzające owocowanie. Myślę, że dobrze zrobiłam z tymi przenosinami.

 8.11.2015koperkowo 018a.jpg

Zrobiłam także porządek w borówkach. Dwie stare wykarczowałam, została jedna, ale dokupiłam u Kiełkowskich cztery nowe borówki amerykańskie: Pink Lemonade, Elliot, Chandler i polską odmianę KazPliszka. Między borówkami posadziłam żurawinę. Ciekawa jestem, czy wszystkim dogodziłam, czy się odwdzięczą owocami.

 

8.11.2015koperkowo 023a.jpg

Zasadniczo główne prace mam wykonane. Zostały liście, którymi zamierzam przykryć nowe nasadzenia i przesadzenia. Powinnam także zrobić remanent przy oczku. Tylko czy będzie jeszcze ładna pogoda, bo siły to jeszcze jestem w stanie w sobie zebrać. Kocham swoje Pietruszkowe Koperkowo.

pazdziernik2015 035a.jpg Tymczasem w ogrodzie nasz Zarząd zorganizował dla działkowiczów badanie ciśnienia i badanie poziomu cukru. Było sporo chętnych. Trzy panie pielęgniarki przez dwie godziny miały pełne ręce roboty. Moje badania wypadły poprawnie. Bardzo im za to dziękujemy.

Natomiast w przyszłym tygodniu będziemy mogli zbadać swoją glebę. Przyjedzie specjalista ze sprzętem. To także pomysł naszego ogrodowego Zarządu.

W minioną sobotę zdarzyło się, że przyszedł pod naszą siatkę rudy kot. Tak głośno miauczał, żeby nie powiedzieć, że płakał, aż go zawołałam, żeby przyszedł do mnie, to dam mu jeść. Jakby zrozumiał polską mowę. Znalazł furtkę i biegiem do mnie przyleciał. Miałam przygotowane jedzenie dla buraska, którego jakoś od rana nie było widać, więc rudzielec jeszcze we łzach, ale w oka mgnieniu wyczyścił jego miseczkę i jeszcze poprosił płaczem o dokładkę. Dołożyłam mu chrupek. Też migiem zniknęły. Ktoś go musiał z domu wyrzucić, a biedny nie potrafi sobie jeszcze sam zorganizować stołówki. Wczoraj już nie przyszedł.  Boję się, czy go czasem ogrodowe psy nie pogoniły, albo coś gorszego się stało. Przyszedł natomiast burasek. Różne są kocie losy, jakże podobne do ludzkich.


Podziel się
oceń
0
5

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  59 561  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O moim bloogu

------Koperkowo--------- świat zamknięty w czterech --------arach ---------------- a zachwytu co niemiara

Ulubione strony

BLOGI PRZYJACIÓŁ

MOJA STRONA I MOJE BLOGI

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 59561
Bloog istnieje od: 2901 dni

Horoskop

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl